czwartek, 1 września 2016

Back to school?!

 Dawno mnie nie naszła ochota, żeby sobie tak tu ,,pogadać"...
Ale oto jestem, bo dziś nadszedł ten dzień! Em... trochę dziwnie to brzmi.


 Wakacje lada chwila się skończą i wrócimy znowu do szkoły. Nieprawdopodobne po prostu!
 Jak zwykle te 2 miesiące wolne od codziennego wstawania z samego rana, chodzenia do szkoły, uczenia się, napełniania głowy wiedzą po brzegi i ,,byle do piątku" minęły szybciej niż się zaczęły. Naprawdę mam takie wrażenie, że czekałam na te chwile odpoczynku wieki, wszystko miało być idealnie, większość w ruchu, na dworze, z przyjaciółmi, tyle planów, zero nudy, a tu... No, życie! Inaczej tego chyba się nazwać nie da. Nie będę się tu rozczulać, jak to bardzo się nudziłam i byłam samotna, bo nikt nie miał czasu, bo tu nie o to chodzi!





 Nie były to moje najlepsze wakacje, bo poprzednie wspominam lepiej, ale i tak było fajnie, i szkoda mi (nawet bardzo), że to już niebawem się skończy. No, ale co? Tak jest i będzie. Czas jest nieubłagany i nic na to nie poradzimy. Chyba, że ktoś będzie taki łaskawy i wymyśli oraz skonstruuje urządzenie, które będzie w stanie zatrzymać czas. Tyle, że to jest chyba niemożliwe, więc trzeba jakoś żyć.
 Możecie uznać, że takie urządzenia, które opisałam wyżej to dziecinada, ale pomyślnie sobie, że macie coś takiego i to działa...


Wracając do tematu nauki i szkoły... Nigdy tak bardzo nie chciałam żeby to znowu się zaczęło. Sama nie wiem skąd ta niechęć się wzięła. Gimnazjum bardzo dużo zmieniło i druga klasa ma zmienić jeszcze więcej.



Próbuję zawrzeć w jednym zdaniu tysiąc myśli i nie idzie mi to zbyt dobrze... Może lepiej przejdę do tego o czym właściwie miała być ta notka.


Są 3 rzeczy, które najbardziej mnie motywują do tego, żeby myśleć, że jednak nie będzie tak źle i przeżyję jakoś ten wrzesień, bo chyba najgorzej będzie się znowu przerzucić na ten tryb sprzed wakacji, czyli w miarę wczesne wstawanie, odrabianie lekcji itp.
Pierwszą z nich i powszechnie znaną będą często spotkania z przyjaciółmi, ale to jest chyba oczywiste, więc nie będę się rozpisywać na ten temat.
Kolejną jest to, iż ktoś za kim bardzo tęsknię ma przyjechać i jak tylko o tym pomyślę to już się cieszę i nie mogę się już doczekać.
Następna rzecz może wydać się dla niektórych dziwna, ale ja uwielbiam te kolorowe zeszyty i przybory. One przynajmniej na początku zachęcają mnie do nauki, bo są takie ładne, że aż chce się ich używać. Część osób, które to czytają na pewno mnie zrozumie.
 Już na początku sierpnia zaczęłam oglądać te całe DIY szkolne i haule z przyborami. O dziwo wtedy nie stresowałam się kolejną klasą gimnazjum tylko cieszyłam się, że został jeszcze miesiąc wolności i liczyłam, że nigdy on się nie skończy, ale jednak się przeliczyłam... Niby 30 dni to szmat czasu... Jednak ten czas zleciał jak kilka sekund. Taa...


Początek roku szkolnego to może być taki czas zmian samych siebie. Jednak warto pamiętać, że nie potrzeba do tego żadnego pretekstu!
Zawzięłam się, że coś zrobię, ale brak mi trochę tej motywacji i liczę na to, że od rozpoczęcia się po raz kolejny szkoły uda mi się bardziej zmobilizować, bo wiadomo, że wakacje=słodkie lenistwo.


Teraz chyba pozostaje pamiętać, że za rok znów będą WAKACJE!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz